Lech stracił gola już szóstej minucie gry.
"Spodziewaliśmy się, że możemy szybko stracić bramkę, dlatego w pierwszej połowie próbowaliśmy zachować zimną krew i nie dać sobie strzelić drugiego gola, bo to by nas zabiło" — powiedział Frederiksen na konferencji prasowej.
Duński szkoleniowiec zaznaczył, że wiedział przed pojedynkiem w Lizbonie, że to gospodarze byli zdecydowanym faworytem i od początku będą próbować narzucić swój styl gry.
Dodał, że piłkarze Benfiki przeważali nad zawodnikami Lecha szybkością gry i dynamiką. Przyznał, że spodziewał się też zmian w wyjściowym składzie przeciwnika.
"Pomimo roszad personalnych Benfica zagrała w swoim stylu. My natomiast dopiero w drugiej połowie pokazaliśmy się z lepszej strony" — wspomniał trener „Kolejorza”.
Po czterech kolejkach rozgrywek Ligi Europy Lech ma zaledwie jeden punkt i jest przedostatni w tabeli. Benfica prowadzi z kompletem 12 punktów.
