Przejdź do głównej treści

Czerwona kartka Lengleta, powrót Pietuszewskiego. Porto z Polakami wygrywa klasyk z Benfiką

Czerwona kartka Lengleta, powrót Pietuszewskiego. Porto z Polakami wygrywa klasyk z Benfiką
Czerwona kartka Lengleta, powrót Pietuszewskiego. Porto z Polakami wygrywa klasyk z BenfikąPhoto by MIGUEL LEMOS / AFP

FC Porto także w tym sezonie ligowym jest nie do zatrzymania. "Smoki" wygrały w niedzielę prestiżowe spotkanie z Benfiką Lizbona, odnosząc siódme zwycięstwo z rzędu. Na boisku zobaczyliśmy trzech Polaków - w podstawowym składzie pojawili się Jan Bednarek oraz Jakub Kiwior, a w końcówce na murawę wszedł Oskar Pietuszewski. Jakub Kamiński przesiedział starcie na ławce rezerwowych gości.

Początkowo atmosferę spotkania derbowego czuć było głównie na trybunach, gdzie fani chóralnymi śpiewami zachęcali gospodarzy do ataku. Podopieczni Francisco Farioliego, podobnie jak rywale, grali jednak ostrożnie, przede wszystkim zabezpieczając defensywę. W końcu jednak miejscowi popełnili spory błąd w rozegraniu od tyłu, a sytuację uratował Jan Bednarek, wybijając głową piłkę zmierzającą w stronę bramki po strzale Alexander Baha.

W końcu odważniej do ataku ruszyli także zawodnicy "Smoków", a aktywnością wykazywał się Gabri Veiga. Hiszpan najpierw uderzył nad poprzeczką z rzutu wolnego, ale po chwili popisał się już doskonałym wykończeniem. Akcja zaczęła się od świetnego dalekiego podania Bednarka, następnie Pepe oddał piłkę Veidze, a ten sprytnym strzałem pod ramieniem bramkarza zapewnił drużynie prowadzenie.

Podstawowa jedenastka Porto (średnia wieku: 25 lat i 272 dni) w tym spotkaniu była najmłodszym składem tej drużyny w meczu ligowym w tym sezonie. Jednak wkrótce niezwykle nieodpowiedzialnie zachował się jeden z najbardziej doświadczonych zawodników na boisku, Clement Lenglet. Francuz, który miał już na koncie żółtą kartkę za ostry faul na Victorze Froholdtzie, przy dość niewinnym starciu uderzył ręką w twarz Andre Silvę. Nie był to mocny cios, ale na tyle wyraźny, że sędzia ostatecznie pokazał mu kartkę czerwoną.

Powód do zmartwienia przed przerwą mieli także kibice Porto. Veiga zasygnalizował konieczność zmiany i przeczuwał raczej groźniejszy uraz, gdyż murawę opuszczał z płaczem, pocieszany przez kolegów.

Szansa Bednarka, wejście Pietuszewskiego

Druga odsłona rozpoczęła się od znakomitego ataku zdeterminowanych "Orłów". Gianluca Prestianni w efektowny sposób minął obrońców i fantastycznym dośrodkowaniem obsłużył Baha, który z bliskiej odległości umieścił futbolówkę w siatce.

Momentum
MomentumFlashscore

Rywalizacja nabrała tempa, a podopieczni Marco Silvy cieszyli się z remisu zaledwie cztery minuty. W 54. minucie podanie Silvy wykorzystał bowiem Froholdt, przywracając prowadzenie "Os Dragoes".

Gospodarze poszli za ciosem i już po chwili przewagę kapitalnym strzałem zwiększył Hwang In-Beom, czyli zmennik Veigi. Drugą asystę zanotował z kolei Silva.

Z każdą minutą przewaga jednego zawodnika Porto była coraz bardziej widoczna, choć zawodnicy Benfiki dzielnie starali się kreować kolejne okazje. W 77. minucie po rzucie rożnym głową uderzał Bednarek, jednak piłka przeleciała tuż obok słupka. Po drugiej stronie boiska celnie strzelał Vangelis Pavlidis, ale Diogo Costa wykazał sie refleksem.

Pięć minut przed końcem podstawowego czasu gry na trybunach znów rozległy się gromkie brawa, ale tym razem nie ze względu na gola. Na boisku pojawiło się bowiem dwóch zawodników wracających po kontuzjach - Samu oraz Oskar Pietuszewski. Polak jak zawsze wniósł sporo energii, ale ostatecznie zaznaczył swoją obecność jedynie żółtą kartką za udział w awanturze po jednej z akcji.

Jan Bednarek - statystyki
Jan Bednarek - statystykiFlashscore

Ostatecznie mimo okazji po obu stronach wynik nie uległ już zmianie, a kibice na Estadio do Dragao mieli kolejną okazję do celebracji. Pokonali bowiem odwiecznego rywala, a do tego z kompletem punktów umocnili się na czele tabeli Liga Portugal.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen