Brytyjski kierowca Norris ostatecznie pokonał Australijczyka w trzyosobowej walce, w której brał udział także Max Verstappen z Red Bulla, sięgając po swój pierwszy tytuł mistrza świata, mimo że Piastri miał jeszcze dziewięć wyścigów przed końcem aż 34 punkty przewagi.
W kilku momentach McLaren musiał zadbać o to, by zarówno Norris, jak i Piastri rywalizowali na równych zasadach, co wystawiło relacje między nimi na próbę, jednak pozostawały one uprzejme.
Jak dotąd McLaren nie prezentuje się najlepiej w nowych regulacjach na sezon 2026, a na prowadzeniu są Mercedes i Ferrari.
Stella jest jednak zadowolony z profesjonalizmu swoich kierowców.
"Nie było oczywiste, że po zeszłym roku – kiedy walczyli o tytuł mistrza świata aż do ostatniego wyścigu – harmonia, którą zbudowali, pozostanie nienaruszona. Tymczasem nie tylko się to nie zmieniło, ale relacje między nimi i z zespołem stały się jeszcze silniejsze" – powiedział szef zespołu Stella w sesji Q&A McLarena.
"I choć można się było tego spodziewać po Lando – bo to on ostatecznie został mistrzem – to nie było już tak oczywiste w przypadku Oscara, który jeszcze mocniej polegał na zespole, by przyspieszyć swój rozwój, zarówno na torze, jak i poza nim".
Nastoletnia gwiazda Mercedesa Kimi Antonelli ma aż 50 punktów przewagi nad siedmiokrotnym byłym mistrzem świata Ferrari Lewisem Hamiltonem na czele klasyfikacji kierowców sezonu 2026, a Norris, zajmujący piąte miejsce, traci do lidera aż 91 punktów.
Norris jednak wygrał swój pierwszy wyścig sezonu na Węgrzech tuż przed obecną przerwą letnią, a optymistycznie nastawiony Stella dodał: Jeśli będziemy kontynuować sezon tak, jak w Budapeszcie, wciąż możemy osiągnąć bardzo wiele.
"Aby tak się stało, musimy dalej rozwijać bolid i zadbać, by wyprzedzić rywali – którzy na pewno nie stoją w miejscu".
"Na kalendarzu zostało jeszcze 12 wyścigów, więc przed nami wiele okazji, bo do zdobycia jest aż 546 punktów".
